Jak fizjoterapeuta może wspierać opiekunki rodzinne?

Cykl artykułów o budowaniu świadomości opiekunek.

Dr Rafał Bugaj – fizjoterapeuta i wykładowca akademicki z ponad 20-letnim stażem pracy rozmawia z nami na temat budowania świadomości opiekunek i opiekunów rodzinnych oraz stawiania pacjenta/klienta i jego bliskich w centrum terapii.

Jakie są Twoje doświadczenia w pracy z opiekunkami i opiekunami rodzinnymi?

Jako fizjoterapeuta miałem styczność z pacjentami zarówno w tej wersji instytucjonalnej, jak i w warunkach prywatnej działalności, więc mam zupełnie dwa różne doświadczenia.

Pracując w przychodni rehabilitacyjnej właściwie nie miałem kontaktu z opiekunkami, opiekunami, nawet asystentami osób niepełnosprawnych (takimi bardziej formalnymi). Ta praca instytucjonalna jest praktycznie zupełnie oderwana od rodziny, od opiekunów, od środowiska osoby wspomaganej.

Natomiast w praktyce prywatnej, kiedy jeździ się do domu pacjenta, to rzeczywiście opiekunki widać, są w kontakcie, miałem nawet styczność z formalnymi asystentami osób niepełnosprawnych. I tam rzeczywiście widać opiekunów, widać opiekunki i widać też pewien problem.

Rafał Bgaj - fizjoterapeuta

Nie wiem, na ile profesjonaliści w ogóle dążą do tego, żeby nie tyle wspierać, ale współpracować z opiekunami i z rodziną bardziej niż to ich zdaniem „konieczne”. Dodatkowo nie uczy się nas też współpracy z rodziną i opiekunami, zatem nie mamy takich nawyków, a w prywatnej działalności każdy z nas właściwie uczy się tego sam. To nie powinno tak działać.

Rehabilitacja jest najskuteczniejsza w środowisku pacjenta/klienta, więc już na wstępie mamy problem, bo nie rozwijamy jej w środowisku, tylko w różnego rodzaju instytucjach. Ja również tak naprawdę samodzielnie uczyłem się współpracować – bo tu nie chodzi koniecznie o wsparcie, ale właśnie o współpracę z rodziną, z opiekunami, kiedy pracuje się z osobą z niepełnosprawnością.

Jakie wypracowałeś sobie sposoby na taką współpracę?

Przede wszystkim rzeczywiście współpracuję zawsze z rodziną i opiekunami, a nie tylko o tym mówię. Gdy przyjeżdżam do domu pacjenta/klienta, to zawsze pytam go, na ile on się zgadza, żeby rodzina współpracowała. Nigdy mi się nie zdarzyło, żeby pacjent wyraził jakiś sprzeciw. W ten sposób otwieram możliwość, żeby rodzina “patrzyła mi na ręce”, żeby widziała, co ja robię (jeśli tylko chce), żeby mogła kontynuować konkretne rzeczy, które zalecam.

Konkretny przykład to rehabilitacja pacjentów po udarach mózgowych: ja jako fizjoterapeuta do domu pacjenta przyjeżdżam raz w tygodniu na godzinę, maksymalnie półtorej godziny, natomiast wiadomo, że taka rehabilitacja każdego dnia powinna trwać co najmniej 3 godziny. Jeśli to podliczymy, to równie ważne albo i ważniejsze jest to, co pacjent z opiekunami lub samodzielnie robi pomiędzy moimi wizytami.

Jeśli nie zaangażujemy pacjenta i nie zaangażujemy rodziny, to ja się po prostu pochwalę tym, co umiem jako fizjoterapeuta, ale efekt mojej pracy będzie żaden w porównaniu z sytuacją, gdy pacjent jest zmotywowany i pracuje codziennie. Tego praktycznie nie da się zrobić bez rodziny – jeśli opiekunowie nie będą zaangażowani, to możemy zapomnieć, że on to będzie samodzielnie robił. Okoliczności rodzinne są tak naprawdę decydujące, dlatego tym bardziej trzeba rodzinę angażować.

Z moich obserwacji wynika, że gdy wejdzie się z nimi we współpracę to oni widzą i wiedzą najwięcej, najdłużej z osobą przebywają i to dzięki nim osoba uzyskuje swój największy potencjał. Jeśli to się zaniedba, to jako profesjonaliści możemy stawać na uszach i nic z tego po prostu nie wyjdzie.

Współpraca seniora z fizjterapeutą

Podsumowując, profesjonaliści powinni budować świadomość opiekunek, wykorzystując swoją wiedzę zawodową, ale robić to właśnie w równej relacji – współpracując z nimi.

Tak, tego się nie da zrobić inaczej. Musimy ich traktować po partnersku i to nie jest żadna socjotechnika ani zabieg, żeby ich zmotywować, tylko trzeba ich faktycznie docenić.

Ja w swojej pracy najwięcej dowiaduję się od tych właśnie ludzi – czy od samych pacjentów, czy od rodziny, nigdy z dokumentacji, nigdy od innych profesjonalistów. To tak działa.

Znowu przykład jednego pacjenta po udarze mózgowym: to rodzina zwróciła mi uwagę “jak to się dzieje, że jak pan z nim jest, to on ćwiczy doskonale, wszystko robi, a kiedy pan wychodzi, to tak, jakby z niego po prostu schodziło powietrze – nie ma siły, nie ma mocy”. Podczas moich wizyt on się w sobie „zbierał” i nie dawał tego po sobie w żaden sposób poznać, ale okazało się że ten pacjent cierpiał na depresję poudarową.

Dopiero rozmowa z opiekunami naprowadziła mnie na sugestię kontaktu z psychiatrą i możliwość wyrównania nastroju pacjenta farmakologicznie. W tym przypadku to nastąpiło i praca tej osoby wyglądała zupełnie inaczej – co nie było związane z moją pracą jako fizjoterapeuty.

Często właśnie opiekunki i opiekunowie zwracają uwagę na coś, co jako profesjonaliści możemy zinterpretować i zapewnić im dodatkowe wsparcie. Bez rodziny i bez ich współpracy, ja bym tego prawdopodobnie nie zauważył. Bez osób z najbliższego otoczenia pacjenta tak naprawdę nic się nie da zrobić.

W Polsce z tym mamy problem – zaniedbujemy opiekunów i współpracę z nimi, bo się jej nie uczymy. A to właśnie współpraca i partnerstwo to podstawy w rehabilitacji. W tym obszarze mamy gigantyczną lekcję do odrobienia właściwie w każdej profesji.

Gdzie jeszcze zauważasz potrzebę wsparcia i pomocy dla opiekunek rodzinnych?

Często zwracam większą uwagę na błędy, które popełniają profesjonaliści. Bo to nie jest wina opiekunów, szczególnie nieformalnych, że popełniają błędy. My jako profesjonaliści nie jesteśmy od tego, żeby im te błędy wytykać, bo nie mamy ani takich uprawnień, ani kompetencji, ani zrozumienia sytuacji, żeby to robić. Natomiast nagminnie to robimy.

Jak ja rozmawiam z opiekunkami, to na co oni często zwracają uwagę to jest wpędzanie ich w poczucie winy, że popełniają jakieś błędy w opiece. Ale tak naprawdę jeśli oni popełniają błędy w opiece, to wynika to z braku odpowiedniego wsparcia, informacji i partnerskiego traktowania ze strony profesjonalistów.

Jeśli ja komuś nie daję narzędzi, a potem krytykuję, że tymi narzędziami nie dysponuje w sposób właściwy, to tak naprawdę kompletnie mijam się z prawdą oceniając go. Nie powinienem tego robić.

Współpraca i poznanie kontekstu pacjenta

Myślę, że to wynika z braku zrozumienia i zaakceptowania przez profesjonalistów tego, że widzą tylko wycinek życia tych osób. Nie wiedzą, co się wydarzyło dzień wcześniej, że na przykład opiekunka nie spała całą noc, bo wstawała to swojego bliskiego, jest zwyczajnie zmęczona. Ale profesjonalista pracujący w warunkach instytucjonalnych często nie ma nawet czasu o to dopytać.

Właśnie, i tu poruszyłaś ważny temat tego nieszczęsnego czasu, a właściwie jego braku.

Ubezpieczyciel rozlicza procedury w warunkach NFZ, pracodawcy rozliczają nas za wykonanie rehabilitacji, ale nie jesteśmy rozliczani za to, po co ją robimy, a nawet czy w ogóle należy ją robić. To jest problem, ponieważ skupiamy się na robieniu, a nie zastanawiamy się po co robimy. Efekt jest taki, że robimy to, co umiemy – super, że coś umiemy, natomiast to się nijak ma do życia ludzi.

Największym problemem w Polsce (obok tego, że nie współpracujemy), jest to, że nie pracujemy na sensownie zorganizowanych celach. Skoro nie pracujemy celowo, to nie chcemy, żeby ktoś nam patrzył na ręce. Jak mamy rodzinie, opiekunkom coś tłumaczyć, skoro my „robimy”, a jak ktoś się nas zapyta, po co to robimy, to mamy problem, żeby to sensownie wyjaśnić, zaczynamy czarować.

Pracujemy w oderwaniu od innych profesjonalistów, w oderwaniu od rodzin, w oderwaniu od realnych problemów – i opiekunowie są spychani na margines, bo „muszą” być spychani, bo czemu mają nam patrzeć na ręce. Zaczęliby sygnalizować realne problemy i wtedy wyszłyby nasze nieumiejętności. A skoro nie uczymy się ani celowej pracy, ani współpracy, to bardzo szybko napotkamy problemy, z którymi sobie nie poradzimy jako profesjonaliści, te z realnego życia.

Opiekunowie i asystenci są zaniedbywani, ale nie tylko oni – profesjonaliści zaniedbują się w Polsce też wzajemnie. Wszyscy się po prostu zaniedbujemy. Każdy wchodzi i próbuje być orkiestrą. Tymczasem musimy sobie po prostu zaufać – zaufać innym profesjonalistom, którzy latami uczą się tego, z czym my mamy małą styczność oraz zaufać opiekunom, bo oni wiedzą najwięcej o osobie, którą wspierają. Jeśli się nie obdarzymy minimalną dozą zaufania, to nie posuniemy się do przodu. Rehabilitacja będzie w najlepszym razie stała w miejscu.

Dawanie narzędzi do pracy z bliskim – jakie jako fizjoterapeuta możesz im zapewnić, żeby byli bardziej świadomi procesu rehabilitacji i swojej roli w nim. Co ty proponujesz?

Tu są dwa takie konteksty, na które bym zwrócił uwagę: jeden taki bardziej ogólny i o nim już wspominałem – żeby ich przede wszystkim docenić i traktować po partnersku. Wtedy oni tak naprawdę zrozumieją to, że są ważni.

U nas w Polsce jest tak, że oczywiście w domyśle uznaje się, że rodzina jest zawsze najważniejsza, ale tak naprawdę póki rodzina daje radę, to ją zostawiamy samą sobie. Nie wspieramy opiekunów w żaden sposób, póki oni sobie radzą.

Profesjonaliści powinni uświadomić im, że są ważni, ale z drugiej strony, że nikt nie załatwi wszystkiego. Nawet rodzina nie może być wszystkim dla osoby, a już na pewno nie może zastąpić terapeuty, dlatego kontakt z profesjonalistami jest bardzo ważny. Profesjonaliści muszą umiejętnie wykorzystywać czas poświęcony na terapię, żeby rodzina mogła pracować w sposób sensowny, efektywny, a jednocześnie taki, który daje im szansę wytchnienia.

W swojej pracy zawsze staram się wyjaśnić, na czym polega moja rola, co ja mam do zrobienia, staram się wyjaśnić, jak widziałbym współpracę, czego bym po prostu potrzebował, o co bym ich poprosił, żeby rehabilitacja osoby, do której przychodzę była bardziej efektywna. Zależy mi, żeby rodzina rozumiała, co ja robię w tę godzinę, zachęcam ich, żeby przy tym byli, żeby ktoś to widział, żeby zadawał pytania, żeby zrozumiał dlaczego – i pacjent, i ci którzy się nim opiekują.

Staram się też angażować, pracować w taki sposób, żeby motywować i pacjenta, ale żeby też to najbliżsi widzieli sens tej pracy, żeby było wiadomo po co ja przychodzę. Razem ustalamy cele terapeutyczne, a ja wyjaśniam dlaczego i w jakim zakresie ich pomoc jest niezbędna, żeby te cele osiągnąć. Warto uświadomić opiekunom, że bez nich często cele są nieosiągalne.

Oprócz wyjaśniania, i zaangażowania rodziny, zawsze wyrażam gotowość wsparcia. Nie wspieram na siłę, bo często ci ludzie mają dużo więcej siły, niż to by się mogło wydawać. To nie jest tak, że możemy wejść z butami i powiedzieć, że oni na pewno sobie nie poradzą – oni czasami sobie radzą dużo lepiej niż profesjonaliści.

Rozmowa profesjonalisty z opiekunką rodzinną

Z drugiej strony nikt nie jest niezniszczalny i opiekunki czasami wymagają wsparcia, żeby wytrzymać to obciążenie. Ja tam idę na godzinę, wychodzę, resetuję się, robię coś innego. Oni przez 24h są w związku z osobą i się nią opiekują. To jest niesłychane obciążenie. Póki tego nie zrozumiemy, to tak naprawdę nie będziemy potrafili wykorzystać potencjału opiekunek i opiekunów rodzinnych. Jako profesjonaliści musimy tę wartość edukacyjną rozwijać. To jest nasza rola, bo ze względów, o których wspomniałem wcześniej, trudno oczekiwać od rodziny, od opiekunów, że będą egzekwować swoje prawa. Pacjentom, opiekunom jest trudno to zrobić, bo oni szukają wsparcia, pomocy.

Natomiast w Polsce to wygląda tak, że jeżeli rodzina jest wydolna, jeśli opiekunowie dają radę, to często są pozostawieni sami sobie. Nie czują, że wymagają pomocy, bo “jakoś” dają sobie radę. Same opiekunki i opiekunowie powielają ten błąd, że “powinny sobie dać radę” i to jest z jednej strony ich siła. Ale my jako profesjonaliści powinniśmy zwrócić uwagę na to, że nikt nie jest z żelaza.

Czyli doceniać, że dają sobie radę, ale uświadamiać, że nie muszą tego robić za wszelką cenę, często kosztem własnego zdrowia – psychicznego i fizycznego.

Tak, faktycznie profesjonaliści powinni wspierać rodzinę w walce z poczuciem winy, z tym, żeby unikać takiego negatywnego oceniania się. Zamiast krytykować i wytykać błędy, powinni budować zasoby, które w tej rodzinie są.

Nie ma większych zasobów – jeśli ktoś przebywa 24h i ma możliwość udzielania wsparcia niepełnosprawnej osobie przez większość tego czasu, to nikt nie zrobi tego lepiej. Nie ma szans po prostu.

Wracam znów do tego, co ja robię: pytam rodziny, dowiaduję się, oczekuję współpracy, staram się budować motywację i wskazywać dlaczego warto, żeby to było robione. Szczerze mówiąc, właściwie nie spotykam się z problemami pod względem współpracy z opiekunkami. Nie przypominam sobie tzw. “trudnych pacjentów” czy “trudnej rodziny”.

Wytłumaczenie i budowanie tej świadomości oraz włączenie opiekunek i opiekunów jako partnerów może bardzo zniwelować takie problemy w terapii.

Tak. Ułatwia pracę. Paradoksalnie mogę być dużo gorszym fizjoterapeutą, dzięki temu że zaangażuję rodzinę. Nie muszę się aż tak skupiać na swojej pracy, a cele i tak są osiągane.

Jako profesjonalista trzeba mieć w sobie pokorę, by uznać, że twoje rozwiązanie nie musi być najlepsze. Można je zaproponować, podzielić się doświadczeniem i wiedzą, ale trzeba przyjąć, że rodzina i osoba wspierana mogą uznać, że w ich sytuacji nie jest to najlepszy wybór.

Jasne. I tu znów poruszasz ten, dla mnie, kluczowy temat.

Jako profesjonaliści możemy zaproponować nawet najlepsze rzeczy – ale sensowne jedynie z naszej perspektywy. Mamy swoje ograniczenia jako profesjonaliści – na przykład, nie jesteśmy najbliższymi osobami dla pacjenta/klienta. Naszym największym atutem jako profesjonalistów nie powinny być nawet najlepsze cele, jeśli je wymuszamy, ale właśnie proponowanie różnych rozwiązań. Do tego mamy wiedzę i kompetencje.

Nie jesteśmy od wyboru, wyboru dokonują ludzie, których to dotyczy. Nie możemy za nich podjąć decyzji, bo to oni będą żyli z konsekwencjami swoich wyborów. Każdy człowiek jest inny, każda relacja w rodzinie jest inna.

Myślę, że umiejętnie zastosowana zasada, że to osoby są w centrum praktyki powinna nas chronić przed tym błędem narzucania – czasem nawet nieświadomie – rozwiązania, które sami uważamy za najlepsze.

Jakie są przekonania związane z opieką? Czy zauważasz wśród profesjonalistów stereotypy dotyczące opiekunek i opiekunów, które niekoniecznie sprzyjają i są budujące dla nich i osób, którymi się zajmują? A może opiekunki i opiekunowie mają jakieś przekonania na temat swojej roli, które niekoniecznie są dla nich dobre?

Wiesz co, znowu zacząłbym od błędów i uprzedzeń profesjonalistów, przez które cierpią osoby w rehabilitacji i ich najbliżsi, opiekunowie. Myślę, że to jest większy problem niż stereotypy, które ewentualnie mają opiekunki.

Pierwszy stereotyp, który często zauważam to: “Profesjonaliści wiedzą lepiej niż opiekunowie”. Jest on oczywiście nieprawdziwy. Profesjonaliści mają wiedzę profesjonalną, zawodową w swojej specjalizacji, ale to opiekunowie i osoby im bliskie wiedzą najwięcej o swoim życiu.

Jako profesjonaliści powinniśmy umiejętnie zdobywać od nich tę wiedzę, uświadamiając im ich potencjał i możliwości. Naszą rolą jest “wyłuskanie” tego, co już tam istnieje, a oni z jakiegoś powodu – być może pośpiechu, ilości obowiązków i tych wszystkich rzeczy, które na nich jednocześnie spadają – nie są w stanie tego potencjału w danej chwili zauważyć. Po prostu.

wspołrpaca fizjoterapeuty z innymi profesjonalistami

Drugi stereotyp dotyczy rodzin, w których są dzieci z niepełnosprawnością i brzmi: “Rodzice odpowiadają za niepełnosprawność swoich dzieci. Brak postępu świadczy o błędach rodziców”.

Według tego przekonania, rodzice nie wykonują swojej pracy i dlatego dzieci z niepełnosprawnością mają problemy. To jest kompletne nieporozumienie, przerzucanie odpowiedzialności profesjonalistów na drugą stronę.

Jeśli krytykuję ludzi, którzy nie mają formalnego przygotowania za to, że nie są zrobione jakieś profesjonalne rzeczy, to właściwie krytykuję sam siebie. Przyjeżdżając do pacjenta, rodziny, powinienem im pomóc, a nie “tłuc po głowach”, że nie rozwiązują profesjonalnych problemów. Mam takie robocze założenie, że jeśli coś by się działo nie tak, to po pierwsze muszę się zastanowić nad sobą.

Wychodząc poza obszar rodzic – dziecko, ten stereotyp może brzmieć “Jak coś idzie nie tak, to w rodzinie źle się dzieje, opiekun musi coś źle robić”.

Tak, bo wtedy często profesjonalista tłumaczy, że “przecież ja tu jestem tylko przez godzinę”, czyli odwraca sytuację. Jak wszystko idzie dobrze, to ta godzina jest super, ale jak idzie źle, to ta godzina nic nie znaczy.

Natomiast poruszyłaś ważny problem, wydaje mi się, że bardzo ważny, tę drugą stronę medalu. Czasami w koleiny różnych stereotypów wpadają opiekunowie, wpadają rodziny i wpadają osoby, z którymi pracujemy.

Na przykład “oddają” całą odpowiedzialność za rehabilitację profesjonaliście.

Tak. Znowu poruszamy jedną rzecz: jeśli ja przyjdę w takie miejsce i próbuję zejść z przeciwwagi, tzn. “oddaję władzę” jako ekspert, to ludzie tego nie rozumieją i dochodzi do sytuacji, że ja jestem postrzegany jako gorszy profesjonalista, bo nie chwalę się tym, co umiem.

Z drugiej strony, jeśli nie pracujemy zespołowo, pacjent i potrzeby jego i jego bliskich nie są w centrum terapii, to może się zdarzyć, że będziemy jedynym profesjonalistą , który próbuje to w ten sposób zobaczyć. Nie jesteśmy w stanie się z tym zmierzyć i to też trzeba pokornie przyznać. Robimy swoją robotę, próbujemy dawać narzędzia, ale skoro wszyscy inni je wytrącają, to ta rodzina nie ma szans się nauczyć samodzielności i budowania swojej sprawczości.

To praca profesjonalistów rzutuje na to, jakie oczekiwania i postawy prezentują opiekunki i pacjenci/klienci. Tzn. ja nie miałem nigdy takiej sytuacji, nie miałem problemów, ale możliwe że to częściej występuje w pracy z dziećmi tak naprawdę, gdzie tych terapeutów jest dużo, oni “przewalają się” po prostu cały czas, ale nie ma z tego żadnej ciągłości.

Z dorosłymi jest troszkę inaczej, bo jak ja gdzieś trafiam, to często jest tak: “Nareszcie coś się zaczyna znowu dziać” i wygląda to inaczej. Dlatego mówię, ja z tym problemu takiego nie mam, ale domyślam się, że jeśli liczba tych profesjonalistów jest bardzo duża, a oni nie współpracują, no to rodzina, opiekunowie.. nie ma żadnej szansy tego zintegrować.

Ale znowu: ja mogę dostrzec to jako problem w rodzinie, ale pytanie – czy mam prawo to krytykować?

Bardziej chodzi o zaakceptowanie, że jest to system naczyń połączonych – bez zmiany postaw i stereotypów powielanych przez profesjonalistów nie ma mowy o zmianie postaw opiekunek. Wychodzimy od tego, że jednak to my mamy profesjonalną wiedzę i mamy mniejsze obciążenie niż opiekunowie.

Dokładnie.

Kolejny stereotyp wiąże z poprzednim, że “To opiekunowie są odpowiedzialni za niepełnosprawność”.

Często zarzuca się, że “Opiekunowie mają nierealistyczne oczekiwania”. Profesjonaliści mówią: “to jest ich problem, bo oni tak naprawdę nie wiedzą czego chcą, chcieliby, żeby dziecko coś tam robiło, a to jest niemożliwe; żeby osoba niepełnosprawna wróciła do pełnej sprawności, a to jest niemożliwe”.

Powtórzę jeszcze raz – to jest moja rola, żeby wyjaśnić pewne kwestie. Jeśli nie wyjaśniam, jeśli nie chcę, żeby ktoś mi patrzył na ręce, żeby współuczestniczył, to okazuje się, że niektóre oczekiwania są nierealistyczne. Jeśli jestem w porządku, wyjaśniłem, a ktoś wciąż ma oczekiwania, które z mojego punktu widzenia są nierealistyczne, to po pierwsze, nie mogę być cenzorem czyichś oczekiwań, a po drugie wiem, że czasem pułap, który ja widzę, nie jest pułapem dla drugiego człowieka. I to jest też lekcja pokory.

Ograniczenia są we mnie, ja profesjonalnie już nie mogę nic więcej zaproponować, może ktoś inny zaproponuje więcej? Nie mogę tego wiedzieć, więc przyjmuję to z pokorą, na spokojnie. Jeśli ktoś ma wygórowane oczekiwania, to wyjaśniam co mogę z tego zrobić, a w czym już nie mogę uczestniczyć.

To do osoby, do rodziny, opiekunów należy decyzja, co z tym zrobią. Mogą powiedzieć: “okej, takiego specjalisty nam nie trzeba, szukamy kogoś innego” albo mogą powiedzieć “dobrze, to robimy to, co z panem zrobić możemy, a resztę poszukamy gdzieś indziej”. Tak jest uczciwie i tak jest w porządku.

Jest jeszcze jeden stereotyp, który zauważam: z jednej strony gotowość wsparcia zawsze powinna być z naszej strony, ale to nie jest tak, że zawsze ktoś tego wsparcia potrzebuje. Nie wchodzimy “z butami”, że “każdy jest biedny i w potrzebie”. Ludzie sobie radzą, jak muszą i radzą sobie czasem świetnie. Radzą sobie tak dobrze, że jak o tym mówię, to dostaję gęsiej skórki. Wrzucenie drobnej cegiełki wsparcia profesjonalnego powoduje, że oni potrafią góry przenieść. Po prostu widać, jak dużo więcej potrafią zrobić w opiece i dla tej osoby niż ja czy jakikolwiek inny profesjonalista.

Rozwiązują po prostu na co dzień problemy, z którymi my się nigdy nie mierzyliśmy. Czasem chodzi o pokazanie im, jak to mogą robić mniejszym nakładem sił, wprowadzając naprawdę drobne i proste rzeczy.

Proste rzeczy, tak, czyli perspektywa terapii zajęciowej, która jest najbliższa życiu. Zaczynamy od prostych rzeczy, bo jak się na prostych “wyłożysz”, to nieważne, co dalej zaproponujesz, bo będziesz oderwany/oderwana od życia. Gdy dobrze zaproponujesz proste rzeczy, to masz podstawę, na której budujesz dalej. Jak tam zawalisz, to na nic się zda ta cała wiedza i specjalistyczne wzorce, modele i koncepcje, jakimi dysponujemy jako profesjonaliści.

Bardzo dziękujemy za rozmowę 🙂


Potrzebujesz więcej informacji na temat rodzajów pomocy systemowej? Zajrzyj do naszego artykułu “Formy praktycznego wsparcia opiekuna”. Znajdziesz w nim przegląd dostępnych form pomocy i wsparcia dla opiekunek w Polsce.


Czy miałaś możliwość nawiązać współpracę/ relację partnerską z profesjonalistą?

Jakie są Twoje doświadczenia?

Zainteresował Cię ten artykuł i chcesz na bieżąco dowiadywać się o nowych wpisach na blogu?  Zapisz się na nasz newsletter. Dzielimy się w nim również kulisami naszej pracy i nowymi projektami, które wpadają nam do głowy.

Zapraszamy Cię do obserwowania naszego konta na Instagramie, a także do dołączenia do grupy Świadome opiekunki – grupa dla rodzin osób chorych i z niepełnosprawnością, która powstała z myślą o wszystkich kobietach doświadczających sprawowania opieki nad bliskim chorym i/lub z niepełnosprawnością.

Z chęcią odpowiemy na Wasze pytania i rozwiejemy wątpliwości.

Zostańmy w kontakcie.

Terapia zajęciowa – co to właściwie jest i jak może pomóc opiekunkom?
Terapia zajęciowa- chłopiec z niepełnosprawnością ruchową może grać w gry.

Czym jest terapia zajęciowa? Jak może pomóc opiekunkom i ich bliskim? Przeczytaj artykuł, w którym wyjaśniamy czym jest terapia zajęciowa Read more

Koordynatorka Opieki Geriatrycznej – jak może pomóc opiekunkom i opiekunom rodzinnym?
Cykl artykułów o budowaniu świadomości opiekunek.

Dlaczego warto budować świadomość opiekunek rodzinnych? W jaki sposób można to robić? Czym zajmuje się Koordynatorka Opieki Geriatrycznej? Przeczytaj artykuł, Read more

Jak psycholog może pomagać opiekunkom rodzinnym?
Cykl artykułów o budowaniu świadomości opiekunek.

Dlaczego warto budować świadomość opiekunek rodzinnych? W jaki sposób robi to psycholog? Czym zajmuje się psychoonkolg? Przeczytaj artykuł, w którym Read more

Jak dzielić obowiązki związane z opieką?
Opiekunka dzieli się obowiązkami z innym członkiem rodziny.

Jak nauczyć się dzielić obowiązkami związanymi z opieką? Jakich narzędzi mogą użyć opiekunki? Przeczytaj artykuł, w którym podpowiadamy, w jaki Read more

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *